Archive for November, 2006

Wiatrowo. Prawie cała wieś dala się nabrać na „tanie” drzwi

Friday, November 24th, 2006

Wiatrowo to mała wieś w gminie Damnica. Właściwie trudno powiedzieć, że to wieś. Bardziej pasowałoby tutaj określenie kolonia, bo w Wiatrowie jest zaledwie siedem domów. Bieda tutaj aż piszczy. Jednak pierwsze co rzuca się w oczy, gdy tu wjeżdżamy – to błyszczące, nowe drzwi wejściowe do domostw. Niestety, przez te drzwi rodziny z Wiatrowa nie mogą spokojnie spać. Zapłacili za nie wysoką cenę.
Gdy wchodzimy do pierwszego domu w Wiatrowie, w oczy rzuca nam się bieda.

Dorota Kutela

Drzwi otwiera Dorota Kutela. Obok jej nóg plączą się dwie blond córeczki. Mimo że ogień pod kuchnią płonie, to w mieszkaniu jest chłodno. Dziewczynki mają na sobie kilka warstw ubrań. Choć bieda dokoła aż piszczy, to w ościeżnicy tkwią świeżo zamontowane nowe drzwi.
- Musieliśmy je wstawić, bo stare się rozpadały – opowiada kobieta. – Właściwie to chcieliśmy z moim Leszkiem wstawić okno w łazience, bo też się rozpada. Ale gdy przyszedł do nas pan z firmy „Sprints” z Kościerzyny i zaproponował drzwi, to się nie zastanawialiśmy. Tym bardziej, że miały kosztować niecałe tysiąc złotych, a rata miała wynieść około 50 zł miesięcznie. Teraz płacimy za drzwi 1770 i ratę mamy 92 zł miesięcznie. Gdy stwierdziliśmy, że chcemy drzwi, zaczęliśmy rozmawiać o oknie. W tym czasie przyszli pracownicy i wyrwali nam stare drzwi i wstawili nowe. Następnego dnia przynieśli umowę.
Podobne zakupy zrobili też inni mieszkańcy Wiatrowa.
- Brat mojego Leszka wstawił dwie pary drzwi. Ten się dopiero czuje oszukany. Moją matkę też naciągnęli na drzwi, ale ona nic nie powie, taka jest zdenerwowana – dodaje.
Dorota Kutela wychowuje dwójkę dzieci. W tym jedno upośledzone. Utrzymuje się z zasiłku. – Z rodzinnym mam 360 zł na dwoje dzieci, a Leszek przynosi w miesiącu około 400 zł. Pracuje przy rybach w Duninowie. Ledwo starcza.
W dokumentach, jakie otrzymali z banku, widnieje zupełnie innych dochód i inne wykształcenie…

Dorota Kasprowicz i Lidia Lehmann

Z relacji mieszkańców Wiatrowa wynika, że do wsi przyjechało przynajmniej pięciu mężczyzn, którzy wyrywali hurtowo drzwi i wstawiali nowe. Umowy mieli podpisywać dopiero po wykonaniu usługi. Wtedy, ich zdaniem, pojawiały się w umowach zapiski dotyczące rat i pełnych kwot, jakie przyszło zapłacić klientom.
- Tak nas załatwili – skarży się Lidia Lehmann. – Córka z mężem zdecydowali się na wstawienie drzwi.
- Raty miały być małe, a drzwi miały kosztować 800 zł – dodaje Dorota Kasprowicz, córka Lidii Lehmann. – Okazało się, że kosztują 2,5 tysiąca. Rata wynosi ponad 100 zł, a miała wynosić 70. Będziemy je spłacać przez 2 lata, a mieliśmy spłacać rok.
Dorota Kasprowicz z mężem przez długi czas była bezrobotna. Dopiero dwa miesiące temu jej mąż znalazł pracę.
- To, że dopiero zaczął pracę nie stanowiło problemu, aby wstawić drzwi na raty i dać nam kredyt – opowiada. – W dokumentach nakłamali z wykształceniem i zarobkami. Nakłamali też, że wpłaciliśmy ponad 500 zł. To wszystko kłamstwo. Nic się nie zgadza. Napisali, że wydatków stałych mamy 50 zł w miesiącu. To śmieszne.
Kasprowicz wspomina, że po tym wszystkim dzwonili do kierownika firmy „Sprints” z Kościerzyny, która wstawiała drzwi.
- Gdy przyjechali powiedzieliśmy im, że naciągnęli ludzi i namieszali im w głowach, że będzie tanio. Kierownik zaczął się wypierać i nie dało się go przegadać. Stwierdził, że jeżeli chcemy, to mogą nam drzwi zabrać i będzie po sprawie. Ale jak mamy mieszkać bez drzwi?
Dorota Kasprowicz pokazuje nam dokumenty, jakie zostawiła im firma z Kościerzyny. Twierdzi, że były sfałszowane.
- Tekst umowy, którą podpisaliśmy był na kartce, ale nie było wydrukowanej wysokości i ilości rat. Pojawiły się później. Dwie kartki z tego co podpisywaliśmy nam zabrali. Tak jak innym – relacjonuje.

Dorota i Mieczysław Jancon

Identyczna sytuacja spotkała małżeństwo Doroty i Mieczysława. Wstawili dwie pary drzwi. Jedne miały być drewniane, drugie metalowe. I faktycznie tak jest. Tylko, że na umowie widnieją dwie pary drzwi stalowych, droższych.
- Każde ze skrzydeł kosztuje 1,9 tys. zł plus koszty kredytu i zrobiło się z tego prawie 4,5 tysiąca – mówi Dorota Jancon.
Oboje wraz z zasiłkiem na dzieci mają około 1,8 zł. To niby dużo. Jednak za te pieniądze muszą utrzymać dom, siebie i… czwórkę dzieci. Ratę mają w wysokości 180 zł.
- Żadnych zaświadczeń o zarobkach nie potrzebowali. Nie zdążyłem nawet umowy podpisać, a już drzwi zostały wstawione. Zabrali nam jednak oryginały umów, bo stwierdzili, że muszą je poprawić, bo błąd jakiś tam jest – dodaje MIeczysław Jancon.

Zdaniem firmy
Robert Landowski, kierownik firmy „Sprints” w Kościerzynie
Udało nam się skontaktować z kierownikiem firmy „Sprints”. Pewnym głosem twierdził, że wszystko, co opowiedzieli nam mieszkańcy Wiatrowa, to kłamstwo wysnute na podstawie wcześniejszych publikacji na temat ich firmy.
- Powtarza się to samo co w Słupsku. Przeczytali, że drzwi miały kosztować około tysiąca złotych i powtarzają te słowa. Mogę zapewnić, że ci ludzie doskonale wiedzieli, ile te drzwi kosztują. Pisali nawet oświadczenia, że zapoznali się z wysokością kredytu i liczbą rat. Nie dodrukowywaliśmy też żadnych informacji na umowie. Możemy to wszystko sprawdzić w laboratorium. Tylko trzeba pokryć koszty. Biegły na pewno poświadczy, że dokumenty są oryginalne i niefałszowane. Dlaczego ci ludzi nie mają oryginałów umów – tylko kserokopie? Może im poginęły. Oryginały faktur powinni mieć, bo wystawiamy je i wysyłamy zaraz po wpłynięciu pieniędzy na nasze konto.

Autor artykułu: MARCIN KAMIŃSKI

120 tys. zł od władz Gdańska dla rodzin ofiar śląskiej tragedii

Friday, November 24th, 2006

Prezydent Paweł Adamowicz postanowił przekazać rodzinom ofiar tragedii 120 tys. zł. Na uruchomienie rezerwy i przekazanie pieniędzy muszą jeszcze wyrazić zgodę gdańscy radni. Głosowanie w tej sprawie odbędzie się na najbliższej sesji Rady Miasta.
Gdańsk wystosował także list do Unii Metropolii Polskich, która zrzesza 12 największych miast. Apeluje w nim, by każde miasto przekazało po 5 tys. zł dla każdej poszkodowanej rodziny

Autor artykułu: MAR

Słupsk. Coraz więcej kursów dla bezrobotnych, coraz więcej pracy po kursach

Friday, November 24th, 2006

Ponad 550 osób skorzystało w I półroczu br. ze szkoleń organizowanych przez Powiatowy Urząd Pracy w Słupsku. Prawie 63 proc. osób to mieszkańcy Słupska, a blisko 130 bezrobotnych miało poniżej 25 lat.
- Szkolenia zorganizowaliśmy w oparciu o diagnozę rynku pracy oraz ofert – wyjaśnia Marcin Horbowy, rzecznik PUP. – Plan zaopiniowała Powiatowa Rada Zatrudnienia. Dotyczyły m.in. dokształcenia kierowców w zakresie przewozu rzeczy i osób, towarów niebezpiecznych (kurs podstawowy i cysterny), nauki obsługi wózków podnośnikowych elektrycznych modułem języka angielskiego (spalinowych i elektrycznych), przyuczenia w zawodzie pracownika usług hotelarskich i wiele innych. W pierwszym półroczu roku PUP w porozumieniu z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości w Warszawie przeprowadził szkolenie w ramach programu „Alternatywa 2”. Kurs obejmował: komputerową obsługę firmy z podstawami księgowości, obsługę kas i fakturowania komputerowego oraz szkolenia w zakresie zagadnień kadrowo-płacowych. W ramach środków PFRON zorganizowano szkolenie „podstawy
obsługa komputera plus podstawy księgowości” dla 14 niepełnosprawnych oraz poszukujących pracy.

Autor artykułu: WŁ

Słupsk. Wczoraj nowi radni miejscy i powiatowi zostali zaprzysiężeni

Thursday, November 23rd, 2006

Wczoraj odbyły się pierwsze sesje w Słupsku – Rady Miejskiej i Rady Powiatu. Nowi radni zostali zaprzysiężeni. Znamy już także przewodniczących rad.
Sesja Rady Miejskiej rozpoczęła się o godzinie 10. Sprawdziły się nasze wcześniejsze spekulacje na temat wyboru przewodniczącego i wiceprzewodniczącego nowej Rady Miejskiej. Po złożeniu ślubowania przez nowych radnych jednomyślnie wybrano na przewodniczącego Zbigniewa Konwińskiego z Platformy Obywatelskiej. Jego kandydaturę zaproponowała… Krystyna Danilecka-Wojewódzka z KWW Macieja Kobylińskiego.

10.00 – jednomyślni jak nigdy

- Za jego rekomendacją przemawia fakt, że zdobył najwyższą liczbę głosów w wyborach samorządowych – mówiła Danilecka.
Wybór kandydatury Konwińskiego nie obył się bez drobnego zamieszania, bo… nikt go nie zapytał, czy zgadza się pełnić tę funkcję. Jednak nad „protokołem” czuwał były wiceprezydent, dziś radny Andrzej Obecny.
- Myślę, że kandydat powinien wyrazić na to zgodę – zaproponował.
Konwiński się zgodził, a wszyscy radni zagłosowali jednomyślnie. Podobnie było z wyborem zastępcy przewodniczącego. Zgłoszono tylko jedną kandydaturę – Roberta Kujawskiego z PiS. Za opowiedziało się 20 z 21 radnych. Wczoraj ślubowanie miał również złożyć prezydent. Jednak Państwowa Komisja Wyborcza zmieniła termin składania zaprzysiężenia i wyznaczyła datę na po 26 listopada. Podczas sesji mandatu radnego zrzekł się Andrzej Kaczmarczyk, będzie pełnił nadal obowiązki wiceprezydenta oraz sekretarza miasta, ale tylko do czasu wyboru nowego sekretarza. Na stanowisku pozostanie także drugi zastępca Macieja Kobylińskiego – Ryszard Kwiatkowski. Po zaprzysiężeniu prezydenta jego mandat radnego przejmie Krzysztof Kido, a mandat po Kaczmarczyku przypadnie Elżbiecie Mikołajczak.

11.00 – powiat bez reanimacji

Godzinę później niż w ratuszu – o godz. 11 – obradowali wczoraj radni powiatowi. Tu także jednogłośnie 16 radnych wybrało Ryszarda Stusa na przewodniczącego Rady Powiatu. Stus w radzie jest już trzecią kadencję.
- Myślę, że nie jest zbiegiem okoliczności, że drugą już z rzędu kadencję radzie przewodniczy lekarz – mówił po głosowaniu Stus. – Jest między nami różnica, bo Janusz Grzybowski jest internistą, a ja anestezjologiem i specjalistą intensywnej terapii. Zapewniam jednak, że rada i starostwo nie potrzebują intensywnej terapii. Jesteśmy na drodze stabilnego rozwoju.
Stus przyznał, że podobał mu się sposób prowadzenia sesji wprowadzony przez Grzybowskiego i będzie się starał, aby rada pod jego kierownictwem działała równie sprawnie.
Na kolejnej sesji, która odbędzie się już w grudniu, Rada Powiatu wybierze nowy zarząd, na czele ze starostą.

Pracowicie w starostwie
Dużym zaskoczeniem dla radnych były cztery projekty uchwał, którymi musieli zająć się już na pierwszej sesji. Uchwały dotyczyły przyznania dodatkowych pieniędzy na stypendia dla młodzieży oraz uruchomienia dotacji z PEFRON.
- Niecodziennie już na pierwszej sesji radni muszą zajmować się projektami uchwał, ale jeżeli podejmiemy je teraz, to młodzież ze szkół powiatu słupskiego będzie mogła otrzymać pieniądze na stypendia – przekonywał radnych obecny starosta Zdzisław Kołodziejski. – Podobnie jest z pieniędzmi z PEFRON, które możemy wykorzystać tylko do końca roku.
Radni wszystkie uchwały przyjęli.

Autor artykułu:

Smołdzino. Gmina wygrała z ministerstwem finansów

Thursday, November 23rd, 2006

Cztery miliony złotych dostanie gmina Smołdzino za to, że na jej terenie znajduje się Słowiński Park Narodowy. We wtorek w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie zapadła korzystna dla gminy Smołdzino decyzja w sprawie rekompensaty z 2003 r.

Przypomnijmy: gmina walczyła w sądzie o pieniądze za obecność SPN na swoim terenie, bo – jak twierdzi wójt – należność taka wynikała z ustawy. Teren parków narodowych jest wyłączony z jakiejkolwiek działalności gospodarczej, na czym gmina mogłaby zarabiać. Rekompensatę natomiast chciała cofnąć minister finansów Zyta Gilowska i zaskarżyła ją do WSA. Sąd przychylił się do racji gminy. Wyrok nie jest ostateczny. Nie wiadomo czy ministerstwo finansów odwoła się od decyzji sądu.
- To dla nas ważna informacja – cieszy się wójt Andrzej Kopiniak. – Ten wyrok jest kolejnym dowodem na to, że w konflikcie właśnie gmina miała rację. Ponadto dostaliśmy do ręki argument, który wykorzystamy w kolejnych podobnych sprawach. A pieniądze gminie się przydadzą. Przeznaczymy je na rozbudowę sieci kanalizacyjnej oraz poprawę estetyki kilku wsi.
To nie koniec sprawy. Gmina stara się jeszcze o odszkodowanie za rok 2005 w wysokości 7 mln zł. Wniosek w tej sprawie trafił kilkanaście dni temu na ręce wojewody. Dotychczas wójt nie uzyskał odpowiedzi. Zapowiada jednak, że w przypadku odpowiedzi niekorzystnej dla gminy, skieruje sprawę do sądu.

Autor artykułu: ŁUKASZ WÓJCIK

Słupsk. Sąd oddalił powództwo wobec Andrzeja Leppera

Thursday, November 23rd, 2006

Sąd Rejonowy w Słupsku oddalił powództwo byłego działacza Samoobrony w Słupsku Jana Piechowskiego przeciwko Andrzejowi Lepperowi. Piechowski domagał się od Leppera zapłacenia zaległych pensji za prowadzenie biura poselskiego. Sąd wczoraj uznał, że Piechowski nie przedstawił wystarczających dowodów na to, że szef Samoobrony i wicepremier zatrudnił go w biurze poselskim.
- Powód nie przedstawił na to wystarczających dowodów. Świadkowie zeznający w jego sprawie nie potrafili powiedzieć, czy Piechowski pojawiał się biurze jako pracownik Andrzeja Leppera, czy szef powiatowych struktur partii – uzasadniała sędzia Agnieszka Borowicz.
Piechowski jednak nadal uważa, że przez 20 miesięcy prowadził słupskie biuro poselskie Andrzeja Leppera. Twierdzi również, że nie otrzymał należnego mu wynagrodzenia. Chodzi o nieco ponad siedem tysięcy złotych. Sąd Pracy, do którego wcześniej trafiła sprawa stwierdził, że Piechowski nie był zatrudniony na umowę o pracę, ale biuro Samoobrony prowadził. Potwierdziło to kilku świadków. Wyrok nie jest prawomocny.

Autor artykułu: KLOTZ

Kościerzyna. Jedyna w Polsce wystawa staje się coraz bogatsza

Wednesday, November 22nd, 2006

Unikatowe medale upamiętniające 60. i 70. rocznicę istnienia Polskiego Czerwonego Krzyża wzbogacą Stałą Wystawę Czerwonego Krzyża w Kościerzynie. Jak przyznają organizatorzy, dzięki takim eksponatom historia tej najstarszej na świecie organizacji społecznej wciąż pozostaje żywa.

- Jestem pod ogromnym wrażeniem tego niezwykłego daru – mówi Jadwiga Treder, opiekunka Kościerskiej Stałej Wystawy Czerwonokrzyskiej. – Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się takiego gestu. Medale ofiarował nam Jan Faberski, historyk, autor wielu publikacji o Czerwonym Krzyżu, a także wybitny promotor idei honorowego krwiodawstwa.

Jak się okazuje, to nie jedyne eksponaty, które na rzecz wystawy przekazał Jan Faberski. Od wielu lat wspierał on to niepowtarzalne miejsce. Przypomnijmy, że kościerska wystawa jest jedyną tego typu w Polsce i jedną z nielicznych w Europie, a także na świecie.
- Powstała ona dzięki zaangażowaniu wielu sympatyków PCK i mieszkańców Kościerzyny – dodaje Jadwiga Treder. – Dzisiaj służy ona wszystkim zainteresowanym tą tematyką. Zależy nam bowiem na szerzeniu idei czerwonokrzyskich.
W latach 1919-1989 PCK przeszedł trudną i długą drogę. To właśnie na medalach wykuwano historię, by w ten sposób ocalić ją od zapomnienia. Wiązała się ona ściśle z historią narodu polskiego. Medale, które trafiły do Kościerzyny stanowią dokument tamtych czasów i jednocześnie twórczego okresu tej organizacji, która poprzez swój humanitaryzm dążyła do pokoju tak potrzebnego ludzkości.

Humanitaryzm i pokój

Medale pamiątkowe 60. i 70. rocznicy Polskiego Czerwonego Krzyża zostały wyemitowane przez Zarząd Główny PCK w Warszawie w roku 1979 i 1989. Wykonano je z tombaku patynowego i posrebrzanego, techniką tłoczoną. Medal upamiętniający 70 rocznicę w reversie ma napis “Przez Humanitaryzm do Pokoju”.

Autor artykułu: (EDA)

Azbestowa samowolka

Wednesday, November 22nd, 2006

Bez stosownych zezwoleń, bez wiedzy mieszkańców i bez żadnego nadzoru rozpoczęto na terenie spółdzielni Morena usuwanie płyt cementowo-azbestowych. Dopiero wczoraj, po naszej publikacji na teren budowy udały się aż trzy kontrole.

Na plac rozbiórek azbestowych przy ul. Wileńskiej pojechali we wtorek pracownicy sanepidu, nadzoru budowlanego oraz inspekcji pracy. Dwie ostatnie instytucje dopiero dziś ogłoszą wyniki kontroli.
- Musimy na spokojnie przeanalizować uzyskane dane. Jeśli doszło do uchybień możemy wstrzymać prace lub nałożyć na firmę grzywnę – poinformował inspektor Krzysztof Chytry z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. – Decyzję w tej sprawie podejmiemy w środę rano.
Sanepid badał natomiast kwestię zabezpieczenia warunków pracy robotnikom. W tej materii nie dopatrzył się nieprawidłowości.
- Pracownicy Reconu zabezpieczeni byli bardzo solidnie – podkreśla Anna Obuchowska, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. – Karygodną kwestią jest natomiast fakt, że o ściąganiu azbestu nie poinformowano stosownych służb upoważnionych do kontroli, ani mieszkańców w danym budynku.
Usuwanie rakotwórczych płyt trwa przy ul. Wileńskiej od poniedziałku. Tyle, że tego dnia ani nadzór budowlany ani w Okręgowa Inspekcja Pracy nie wiedziały o robotach. Inspektorzy dowiedzieli się wszystkiego od reporterki “Dziennika Bałtyckiego”.
- Zgłoszenia robót wymaga specjalne rozporządzenie – podkreśla Anna Obuchowska. – Należy go dokonać zanim rozpocznie się roboty.
Zastępca szefa Okręgowego Inspektoratu Pracy Mieczysław Szczepański, zaznacza, że firma Recon złamała prawo i powinna zostać pociągnięta do odpowiedzialności.
- To sytuacja niedopuszczalna. Pismo o rozpoczęciu prac w poniedziałek dostaliśmy we… wtorek! Nie może być tak, że ktoś wysyłał do nas list i uznał, że sprawa jest załatwiona. Zgodnie z prawem upoważnieni jesteśmy do kontroli miejsc, w których usuwany jest azbest. Tylko jak mamy kontrolować, skoro w ogóle nie mamy wiedzy o rozpoczęciu robót?!
O tym, że firma budowlana Recon usuwa azbest późno dowiedzieli się także mieszkańcy bloków przy ul. Wileńskiej. Ogłoszenia na klatkach powieszono po tym, jak prace rozpoczęto.
- To skandal – denerwowała się Zofia Miłkowska, lokatorka bloku przy ul. Wileńskiej 57. – Kiedy informacja pojawiła się na klatce niektórych sąsiadów nie było w domu. Ani nie uprzątnęli balkonów, ani nie wiedzieli, że właśnie dziś azbest z budynku będzie ruszany. Nie mieli się okazji zabezpieczyć.
Zarząd LWSM Morena dopiero we wtorek skomentował sytuację. Spółdzielcy przyznali się do winy
- Rozpoczęcie prac w poniedziałek to był falstart – przyznaje Jarosław Miesikowski, kierownik działu techniczno-rozwojowego w LSWM Morena. – Jednakże procedury przetargowe na wyłonienie firmy, która usunie azbest z budynku nieco się przeciągnęły. Umowę z firmą podpisaliśmy 17 listopada. Miała ona zatem mało czasu na dopełnienia formalności i organizację całego przedsięwzięcia. Na szczęście skończyło się tylko na błędach formalnych.

Autor artykułu: Magdalena Rusakiewicz

Czarne Stopy i studenci

Wednesday, November 22nd, 2006

Osiemnastu Indian: piętnastu z plemienia Nisqually i trzech – z Czarnych Stóp, przyjechało na Pomorze. Wczoraj odwiedzili Uniwersytet Gdański, gdzie spotkali się z rektorem i studentami. Dziś goście z Ameryki Północnej spotkają się z wojewodą pomorskim.

Autor artykułu: (amk)

Lębork. Pisarz Ryszard Kozicki zapełnia sale na swoich spotkaniach autorskich

Tuesday, November 21st, 2006

Gościem ostatniego spotkania członków lęborskiego oddziału Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów był Ryszard Kozik (pseudonim literacki – Kozicki), pisarz z Cewic. Jest autorem niedawno wydanej debiutanckiej powieści “Czemu płaczesz, blondynko”, która może stać się bestsellerem. Na jego spotkaniu autorskim w kawiarni Różana sala była wypełniona po brzegi.

Książka Kozika – Kozickiego ukazała się dzięki mecenatowi samorządu gminy Cewice w w gdańskim wydawnictwie Marpress.

- To historia prawdziwa – mówi autor. – Usłyszałem ją z ust Eufrazyny Michałowskiej, która pochodzi z Białorusi. Opowiedziała o swoich niesamowitych przeżyciach w czasie okupacji bolszewickiej, potem niemieckiej. To opowieść o miłości, zdradzie i wojnie.

Autor artykułu: zet