Piłkarze Prokomu Arki Gdynia od pewnego czasu zadziwiają fachowców i swoich kibiców. Dokładniej od czasu, kiedy zespół przejął dyrektor sportowy Arki, Wojciech Wąsikiewicz, zastępując na stanowisku trenera Mirosława Dragana. Pod wodzą “Wąsa” Arka rozegrała trzy mecze, zdobywając w nich siedem punktów. O Wąsikiewiczu zaczyna się mówić, że jest cudotwórcą.
- Pan to ma pecha – zaczynamy rozmowę z Wąsikiewiczem. – Mógł pan mieć trzy zwycięstwa i dziewięć punktów…
- Pecha? No tak, tak też można powiedzieć, bo przecież do zwycięstwa z Amicą zabrakło nam kilku sekund i po kuriozalnym doprawdy golu zremisowaliśmy 1:1. Ale to tylko przykład na to, że nie jestem zachłanny. Jeśli po kolejnych trzech spotkaniach doliczymy sobie następne siedem punktów, to gwarantuję, że nie będę narzekał na los.
- Jak to się stało, że Arka z drużyny nieomal chłopców do bicia, po serii czterech porażek z rzędu, teraz prezentuje zupełnie inny, ofensywny futbol? Może rzeczywiście jest pan cudotwórcą?
- Proszę nie przypisywać mi cech nadprzyrodzonych. Najważniejsze, co udało mi się w tym krótkim czasie pracy z drużyną osiągnąć, to przekonać piłkarzy, że wcale nie są gorsi od innych futbolistów występujących w ekstraklasie, że mogą wygrywać. Wiąże się to także z nieco inną filozofią futbolu. Teraz bardziej zdecydowanie stawiamy na atak i zadania ofensywne ma przynajmniej sześciu piłkarzy w zespole. Na pewno pozytywne okazały się też zmiany pozycji dla niektórych zawodników. Ot, praktycznie takie proste zabiegi, bo trzeba jednak pamiętać, że motorycznie ten zespół jest bardzo dobrze przygotowany, a pracowali nad tym trenerzy Dragan i Zbigniew Kaczmarek. Zresztą, gratulacje za dobrą ostatnio grę należą się głównie piłkarzom. (more…)